Stal przegrywa w Głogowie wygrany mecz

W starciu obu zespołów faworytem na pewno nie była Stal, lecz wyniki głogowian z obecnego sezonu pokazywały, że podopieczni Witalija Nata są w zasięgu „Czeczeńców” i z takim nastawienie na boisko głogowskiej hali wyszli mielczanie, którzy rozgrywali bardzo dobry mecz…bardzo dobry do 47. minuty.

Początek spotkania to ciągła wymiana ciosów i popisy bramkarzy, Rafała Stachery i Gorana Andjelicia, którzy bronili na identycznej skuteczności. To dodawało skrzydeł zawodnikom z pola, lecz faworyzowani gospodarze nie potrafili udowodnić swojej wyższości na parkiecie, gdyż Stal rozkręcała się z minuty a minutę, a wspomniany wcześniej Andjelić notował coraz to bardziej spektakularne interwencje. Po pierwszej połowie nadal oba zespoły były w punkcie wyjścia, gdyż do szatni schodziły przy remisie 12:12.

Druga połowa coraz wyraźniej kreowała lepszy zespół, a była nim Stal, która twardą obroną i oczywiście genialnym Andjeliciem w bramce nie pozwalała rywalom na wiele. Czarnogórzec bronił niemal na 50% skuteczności, i nie ma co się dziwić, że nakręceni „Czeczeńcy” z minuty na minutę przejmowali inicjatywę na boisku mozolnie powiększając swoją przewagę już do 3 trafień. Wtedy jednak nadeszła feralna 47. minuta i rzut karny dla Stali, który mógł dać gościom 4 bramki przewagi. Mógł, lecz niestety nie dał, gdyż lepszy od Huberta Korneckiego tym razem okazał się bramkarz Chrobrego dający swoim kolegom sygnał do ataku. Ten okazał się dla mielczan zabójczy, gdyż ostatnie 13 minut przegrali 7:1, tym samym cały mecz 26:23.

– Przegraliśmy ostatnie 13 minut 7:1 i myślę, że na tym możemy ten wywiad zakończyć – mówił tuż po spotkaniu załamany Hubert Kornecki, który z pełną odpowiedzialnością stwierdził, że wszystko zaczęło się od karnego, którego sam nie wykorzystał.

Stal w końcówce nie przegrała jednak z powodu jednego błędu, gdyż w ostatnich minutach działy się rzeczy niewytłumaczalne, tym bardziej dla zespołu prezentującego się tak dobrze przez większość spotkania.

Podopieczni Dawida Nilssona i Marcina Basiaka muszą jednak szybko oczyścić głowy, gdyż już w środę czeka ich spotkanie we własnej hali z Azotami Puławy i będzie to ostatni mecz przed przerwą reprezentacyjną. PGNiG Superliga powróci 2 listopada.

 

Chrobry Głogów – SPR Stal Mielec 26:23 (12:12)

Chrobry: Stachera, Kapela 1 – Wawrzyniak 1, Zdobylak 2 (1/2), Podobas 4, Klinger, Babicz 3, Przysiek 4 (3/4), Tylutki 1, Marszałek 8, Orpik, Jamioł 1, Krzysztofik, Bekisz, Makowiejew 1.

Stal: Andjelić, Wiśniewski – Wilk 5 (0/1), Krępa 2, Wypych 1, Mochocki 2 (0/1), Miedziński, Kornecki 4 (1/2), Grzegorek, Valyntsau 3, Adamczak 1, Chodara 2, Olszewski, Wojdak, Krupa 3.