To był „czarny tydzień” mieleckich szczypiornistów. Po klęsce w Zabrzu nasza drużyna w dwumeczu na własnym boisku nie sprostała zdecydowanie niżej notowanym Grekom z Argos i w sensacyjny sposób odpadła z europejskich rozgrywek Challange Cup.
TAURON STAL MIELEC - AO DIOMIDIS ARGOUS 28:27 (14:11)
Mielec: Wolański - Chodara 10, Sobut 5, Wilk 3, Janyst 2, Gliński 2, Jędrzejewski 2, Szpera 2, Babicz 2, oraz Kubisztal, Albin, Szatko. Trener Ryszard Skutnik.
Argos: Tsoulos, Nungovitch - Taskovic 9, Mallos 6, Marango 4, Zaravinas 3, Samaras 2 Megaloikonomu 2, Urosevic 1 oraz Kremastiotis, Passias, Priobolos, Mujic, Kontoulis, Marango, Spentzos, Roumeliotis. Trener: Dimitrios Dimitroulias. .
AO DIOMIDIS ARGOUS – TAURON STAL MIELEC 26:30 (12:17)
Mielec: Wolański, Kiepulski 1 – Albin 8, Babicz 3, Gliński 3, Sobut 3, Janyst 3, Wilk 2, Szpera 2, Chodara 1 oraz Kubisztal, Jędrzejewski. Trener: Ryszard Skutnik.
Argos: Nungovitch, Tsoulis – Zaravinas 6, Taskovic 6, Mallios 5, Samaras 5, Megaloikonomu 3 oraz Marango, Roumeliotis, Kremastiotis, Passias, Priobolos, Mujic, Kontoulis, Spentzos. Trener: Dimitrios Dimitroulias.
Oba mecze sędziowali Igor Covalciuc i Alexiej Covalciuc z Mołdawii. Kary: 4 i 6 min (sobota) oraz 14 i 10 min (niedziela). Czerwona kartka: Megaloikonomu (z gradacji w niedzielę). Widzów: 1300 (sobota) i 1200 (niedziela).
W składzie Stali nie dość, że zabrakło kontuzjowanego Pawła Gawęckiego, to ze względów proceduralnych nie mógł zagrać Marcin Basiak, który - jak się okazało - nie został zgłoszony do europejskiej federacji. Jego dokumenty podobno gdzieś utknęły w drodze między ZPRP a IHF. Nikt się tym specjalnie nie zmartwił, bo mecze z Diomidisem miały być dla Mielca „spacerkiem”. Tymczasem spacerku nie było i już w pierwszym meczu ekipa Stali dostała poważne ostrzeżenie. Pierwsza połowa przebiegła planowo, mielczanie prowadzili najpierw sześcioma, a potem czterema bramkami (14:10), jednak już po syrenie na przerwę kołowy ekipy z Argos Megaloikonomu, egzekwując rzut wolny, wcisnął piłkę przez mur graczy Stali i Wolański przepuścił ją do siatki.
W drugiej połowie nasz zespół nie potrafił powiększyć skromnej, trzybramkowej przewagi. Grecy walczyli bardzo ambitnie, a stalowcom brakowało konsekwencji w obronie i koncentracji w ofensywie. W efekcie w końcówce przewaga zmalała do ledwie jednej bramki. Było dużo emocji, bo Grecy na niespełna minutę przed końcem mieli szansę na remis (27:26). Stracili jednak piłkę i gracz numer jeden w szeregach Mielca, Michał Chodara, podwyższył na 28:26.
Zostało kilka sekund, goście wycofali bramkarza i równo z końcem gry rzucili 27 bramkę. Po meczu Ryszard Skutnik narzekał m.in. na swoich rozgrywających, którzy rzadko decydowali się na rzuty z II linii.
Sobotni mecz powinien być poważnym ostrzeżeniem dla drużyny Tauronu Stali. Grecy udowodnili, że nie można ich lekceważyć. Niestety, podopieczni Ryszarda Skutnika nie wzięli sobie tego do serca i od pierwszych minut niedzielnego rewanżu ustępowali niedocenianemu rywalowi dość wyraźnie (1:3, 10:13, 12:17). Dla stalowców zapaliło się czerwone światełko.
Po przerwie sygnał do odrabiania strat dał przede wszystkim Kiepulski, który jeszcze w pierwszej połowie zmienił słabo spisującego się Wolańskiego. Młody mielecki bramkarz zaczął odbijać rzuty Greków i popisał się celnym rzutem przez całe boisko do bramki rywali. Przewaga Diomidisu dość szybko zmalała do jednego trafienia (19:20). Gdy remis, który dawał awans Stali, wydawał się być kwestą czasu, mielczanie znowu zaczęli popełniać błędy, utwierdzając rywali w przekonaniu, że mogą sprawić sensację. Tak też się stało. Co chwilę ławka rezerwowych Diomidisu eksplodowała radością po trafieniach skrzydłowego Zaravinasa i rozgrywającego Samarasa.
W 53 minucie było 22:28 i niektórzy kibice zaczęli opuszczać halę, nie wierząc w powodzenie rozpaczliwych ataków Stali. Po ostatnim gwizdku goście z Hellady, jak na południowców przystało, w szaleńczym stylu świętowali awans do szesnastki najlepszych drużyn Challange Cup.
Edward Tabor
OPINIE:
Dimitrios Dimitroulias (trener Diomidisu):
-Jesteśmy bardzo zaskoczeni naszym zwycięstwem, bo przyjechaliśmy do Polski bardziej zbierać doświadczenia niż . Po sobotnim meczu zdaliśmy sobie sprawę, że jak powalczymy to mamy pewne szanse na awans. Do pewnego momentu Mielec był bliski remisu, ale zdołaliśmy jeszcze mocniej zagrać w ataku i zdobyliśmy awans z czego jesteśmy ogromnie szczęśliwi.
Ryszard Skutnik (Tauron Stal):
-Mogę tylko pogratulować rywalom i przeprosić naszych kibiców. Wbrew pozorom to rywale okazali się zespołem dojrzalszym od nas.. Doszliśmy ich na jedna bramkę, ale wtedy za szybko chcieliśmy wyjść na prowadzenie, zabrakło cierpliwości i przeciwnicy bezwzględnie wykorzystali nasze błędy. Znaleźliśmy się w dużym dołku i moim zadaniem jest, aby z tego jak najszybciej wyjść.
Paweł Kiepulski (bramkarz Tauronu Stali):
-O dobrej grze mogą tylko mówić nasi rywale, bo na ich tle zagraliśmy bardzo słabo. Może za bardzo chcieliśmy.... Tak samo jak trener chcę przeprosić kibiców w imieniu wszystkich zawodników. Musimy teraz się podnieść, zacząć grać to co potrafimy i wygrywać.
Komentarze (15)
Dodaj komentarz
Serwis sprstal.mielec.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzegamy sobie prawo do edycji lub usunięcia komentarzy.
Dodano 06-12-2011 przez ~niki (gość)
Czy to względy proceduralne,zadecydowały o tym, że "Baśka" nie został zgłoszony, czy czyjaś celowa zagrywka? Jak można"zapomnieć" o zawodniku, który jest WYCHOWANKIEM a na dodatek wiele lat gra w tej drużynie? Ktoś tu ma znaczne poczucie humoru.