To był mecz z wieloma podtekstami - wszyscy mieli w pamięci ubiegłoroczną rywalizację drużyn z Mielca i Olsztyna, gdy zwycięstwo w pierwszej rundzie play-off mielczanie musieli potwierdzić w powtórzonym meczu. Działacze klubu z Olsztyna porażkę na boisku próbowali odwrócić za pomocą metod nie mających nic wspólnego z fair-play. Skandal jaki towarzyszył tamtym wydarzeniom zelektryzował kibiców szczypiorniaka w całej Polsce.
Obu zespołom w bieżącym sezonie wiedzie się diametralnie inaczej. Stal znowu walczy o awans do medalowej czwórki, natomiast mocarstwowe ambicje klubu z Olsztyna zostały zredukowane do walki o utrzymanie się w Superlidze.
Podopieczni trenera Zbigniewa Tłuczyńskiego od początku rozgrywek okupują ostatnie miejsce w tabeli, ale mimo to ciągle jeszcze zachowują szanse na awans do ósemki play-off. Wygrana w Mielcu bardzo by im ten cel pomogła osiągnąć. Z kolei stalowcy po fatalnym występie w Kwidzynie bardzo chcieli przed własną publicznością zrehabilitować się za przegraną z MMTS i ostro zabrali się do roboty.
Pierwsze minuty sobotniego meczu w hali MOSiR-u rozgrywanego przy niemal komplecie widzów był prawdziwym popisem Stali. Koncert rozpoczął Marek Szpera potem po dwie bramki zdobyli Adam Babicz, Łukasz Janyst i Paweł Gawęcki. Na tablicy świetlnej w 10 minucie pojawił się wynik 7:0 dla Mielca i trener Warmii musiał prosić o czas.
Widać było że gracze trenera Ryszarda Skutnika wyciągnęli wnioski z porażki w Kwidzynie i dobrą grą w obronie pomagali swojemu bramkarzowi Adamowi Wolańskiemu, który raz po raz zatrzymywał akcje gości uruchamiając kontry. Dopiero Michał Bartczak z rzutu karnego odczarował mielecką bramkę.
Po tym znakomitym początku stalowcy doznali lekkiej zadyszki, zaczęły się przydarzać błędy i Warmia odrobiła stratę do pięciu oczek. Wtedy Ryszard Skutnik zmienił duet rozgrywających Babicz-Gawęcki na Glińskiego z Sobutem. Mielczanie do końca pierwszej połowy nie pozwolili olsztynianom na zmniejszenie dystansu, nawet wtedy jak przez minutę przyszło im grać w czterech w polu (po wykluczeniach dla Glińskiego i Wilka).
Po zmianie stron Warmia nie zamierzała pasować i po trzech trafieniach z rzędu przewaga Stali stopniała do ledwie trzech bramek (15:12). Zamiast do siatki stalowcy trafiali w słupki i poprzeczkę, dobrze w bramce gości bronił także Kazimierz Kotliński.
Po drugiej stronie boiska Adam Wolański także nie chciał być gorszy i to właśnie były golkiper Warmii w momencie gdy Stal zaczynała już czuć oddech rywala na plecach popisał się dwoma obronami które śmiało mogły pretendować do miana interwencji meczu.
Najpierw obronił rzut karny w wykonaniu Michała Bartczaka, a następnie nie dał się pokonać w sytuacji jeden na jeden z tym samym zawodnikiem. Choć w 42 minucie Stal prowadziła już 19:12, to Olsztyn nadał dzielnie walczył i 54 minucie i było tylko 22:19 dla Stali.
Wtedy Wolańskiego w mieleckiej bramce zastąpił Paweł Kiepulski i już pierwsza jego interwencja była skuteczna. To był dla jego kolegów sygnał do finiszu. Na siedem minut przed końcem dwuminutowe wykluczenie złapał Jankowski, potem Paweł Albin wykorzystał karnego, a Kiepulski zatrzymał Gujskiego. Gdy w kolejnej akcji piłka jak po sznurku trafiła na skrzydło do Chodary, a następnie do bramki Warmii wiadomo było, że Stal tego meczu już nie może przegrać (25:19).
Do końca zostawało tylko 5 minut gry. Co prawda w tym czasie Paweł Ćwikliński zdobył dla Olsztyna 4 bramki, ale skuteczne akcje wykonali także Gliński z Chodarą i po 60 minutach gry zespół Stali mógł się cieszyć wraz z kibicami z zasłużonego zwycięstwa.
Edward Tabor
Stal: Wolański, Kiepulski, Lipka - Wilk 2, Albin 2, Janyst 2, Sobut 1, Szpera 4, Babicz 4, Kubisztal 2, Gawęcki 2, Gliński 5, Chodara 4, Jędrzejewski. Trener:Ryszard Skutnik.
Karne: 2/2; Kary: 10 minut (Babicz 2, Wilk, Albin, Gliński)
Warmia: Kotliński, Sokołowski - Ćwikliński 9, Jankowski 3, Wuszter 1, Garbacewicz 1, Płócienniczak 1, Bartczak 3, Rumniak 1, Krawczyk 1, Malewski 3. Trener: Zbigniew Tłuczyński.
Karne: 7/8; Kary: 8 minut (Wuszter 2, Jankowski, Garbacewicz)
Sędziowali: Budziosz i Olesiński (z Kielc).
Widzów: ok.1950.
Powiedzieli po meczu:
Zbigniew Tłuczyński (trener Warmii):
-Drużyna Stali rozegrała bardzo dobry mecz i zasłużenie wygrała. My zaczęliśmy grać grubo po godzinie osiemnastej i potem ciężko było odrobić te straty. Na początku drugiej połowy nie potrafiliśmy do końca wykorzystać dobrych momentów gry naszego bramkarza.
Ryszard Skutnik (trener Stali):
-Do przerwy pięć, a w drugiej połowie 6 niewykorzystanych czystych sytuacji strzeleckich w jakiś sposób rzutowało na przebieg tego meczu. Mieliśmy grać szybko, a były momenty, że niepotrzebnie zwalnialiśmy grę. Można by się było cieszyć z wygranej, ale nie wiadomo czy znowu nie będzie jakiejś powtórki więc na razie się z tą radością wstrzymam...
Paweł Ćwikliński (Warmia):
-Ten mecz przegraliśmy w pierwszym kwadransie gry. Potem podnieśliśmy się, ale było już za późno. Przykro mi słyszeć od trenera Stali takie słowa dotyczące poprzedniego naszego powtórzonego meczu. To były przecież odgórne decyzje.
Rafał Gliński (Stal):
-Cieszy wygrana, ale musimy pamiętać o naszej bolączce z tego meczu jaką było aż 11 niewykorzystanych stuprocentowych okazji strzeleckich. To sprawiło, że w pewnym momencie rywale doszli nas na trzy bramki. Na szczęście opanowaliśmy sytuacje, dobrze bronili nasi bramkarze. W sumie to było dobre widowisko.
PS: W czasie pomeczowej konferencji prasowej doszło do scysji trenera Tłuczyńskiego z dziennikarzami. Szkoleniowiec Warmii próbował pouczać dziennikarzy aby pisali prawdę i oświadczył że może udostępnić nagranie z konferencji prasowej po pamiętnym meczu z kwietnia ubiegłego roku gdy oskarżył mielecki klub o ustalenie bądź ustawienie meczu. Interpretacja tych słów trenera Warmii była wtedy dla wszystkich jednoznaczna – dla wszystkich z wyjątkiem Zbigniewa Tłuczyńskiego.
Komentarze (76)
Dodaj komentarz
Postanowiliśmy wyłączyć możliwość komentowania artykułów dla gości. Wszystkich, którzy chcą włączyć się do dyskusji, zapraszamy do
rejestracji w serwisie. Liczymy, że przyczyni się do podwyższenia poziomu niektórych komentarzy.
Niebawem pojawi się także możliwość komentowania za pośrednictwem Facebooka.
Serwis sprstal.mielec.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzegamy sobie prawo do edycji lub usunięcia komentarzy.
Dodano 01-03-2012 przez ~konwalia (gość)
Wg mnie Damian to utalentowany chłopak a nie jak go ktoś określa "gwiazdor". Ale każdy ma prawo do własnej opinii. I nie powinno się liczyć to czy kogoś lubimy czy nie. Ważne jest jak gra,jego wola walki.....................