PGE Stal grała z Mistrzem Polski jak równy z równym!

VIVE Tauron Kielce – PGE Stal Mielec 31:25 (12:11)

Po ostatniej sensacyjnej wygranej w ćwierćfinale Pucharu Polski PGE Stali Mielec nad Azotami Puławy w środowisku piłki ręcznej zaczęły pojawiać się głosy, że podczas Final Four na warszawskim Torwarze „Czeczeńcy” są wstanie sprawić kolejną niespodziankę. Nikt jednak nie przypuszczał, że nastąpi to już podczas półfinałowego meczu z VIVE Tauronem Kielce, bo mimo przegranej po ostatnim gwizdku sędziego nie mówiło się o wygranej świeżo upieczonego Mistrza Polski, lecz o postawie Stali, która swą grą zaskoczyła wszystkie osoby zebrane na trybunach jak i przed telewizorami.
Zaczęło się niewinnie, bo od dwubramkowego prowadzenia mielczan, lecz po kilku minutach tablica świetlna pokazywała już rezultat 5:1, a kibice nie wierzyli w to co widzą, gdyż to „biało-niebiescy” na parkiecie byli ekipą zdecydowanie lepszą! Podopieczni Tadeusza Jednoroga konsekwentnie grali w obronie, dzięki czemu Krzysztof Lipka odbijał bardzo dużo piłek, w tym akcje „sam na sam”.
Końcówka pierwszej odsłony zbliżała się wielkimi krokami, a mielczanie nie zamierzali odpuszczać, przez cały czas prowadząc 2-3 bramkami. Ostatecznie inauguracyjne 30. minut zakończyło się wynikiem 12:11.

Wszyscy przecierali oczy ze zdumienia, gdyż PGE Stal Mielec ani razu nie pozwoliła wyjść kielczanom na prowadzenie! W przerwie meczu kibice zaczęli wierzyć w wielką sensację, z Mielca docierały słowa wsparcia i dumy z tak grającej drużyny, i nic dziwnego!

Druga odsłona należała jednak do VIVE, które w 34. minucie po raz pierwszy wyszło na prowadzenie. Mimo to sensacyjni uczestnicy Final Four nie zamierzali odpuszczać i walczyli na całego. Mielecka bramka dalej świetnie funkcjonowała, lecz tym razem między jej słupkami mogliśmy oglądać interwencje Nebojsy Nikolicia, który zastąpił Krzyśka po przerwie.
Ostatecznie jednak to drużyna z Kielc zwyciężyła 31:25, aczkolwiek mielczanie za swój występ dostali gromkie brawa od całej hali na co zdecydowanie zasłużyli. Z parkietu schodzili z podniesionymi głowami, a już ten występ potraktowany został jako pierwsza z niespodzianek, bo coraz głośniej się mówi o tym, że „Czeczeńców” stać na sprawienie kolejnej już w niedzielę podczas starcia z Górnikiem Zabrze o trzecie miejsce!

Możecie być pewni, że drużyna zrobi wszystko, aby brązowe medale przyjechały do Mielca!